Legenda o św. Wojciechu PDF Drukuj Email
Wpisał Barbara Chojnowska   
Niedziela, 27. Luty 2011 23:10

I

W X wieku przez Barcin przejeżdżał orszak, który przewoził z Prus do Gniezna ciało czeskiego księdza katolickiego, misjonarza i męczennika - św. Wojciecha. Ponieważ  kondukt przejechał już długą drogę, a do Gniezna przez Trzemeszno było jeszcze daleko, podróżnicy zatrzymali się koło wzniesienia. Następnie utrudzeni żałobnicy wnieśli ciało św. Wojciecha na górę i tam też rozłożyli obóz, aby przenocować.

Nocowanie na górze było bardzo dobrym rozwiązaniem, gdyż na przyjezdnych i bezcenną relikwię, którą przewozili, czyhało wiele niebezpieczeństw. Barcin był bowiem w tamtych czasach ze wszystkich stron otoczony lasami, w których grasowały liczne stada wilków.   

Na cześć przejazdu orszaku z ciałem św. Wojciecha, miejscowi mieszkańcy nazwali barcińskie wzniesienie imieniem męczennika. Od wielu wieków Barcin może szczycić się górą ku czci św. Wojciecha. Ponadto godło rodowe misjonarza - Róża znajduje się w herbie miasta.

Wkrótce również na pamiątkę tych wydarzeń na górze zbudowano kościółek pod wezwaniem św. Wojciecha. Przez wiele wieków obok kościoła i na samej górze mieszkańcy chowali swoich zmarłych, wykorzystując teren jako cmentarz parafialny. Kościółek został rozebrany około 140 lat temu.

Przed I wojną światową o górę św. Wojciecha toczył się proces z byłym właścicielem majątku rycerskiego Barcin-Wieś - Kundlerem, który chciał sobie tę górę przywłaszczyć. Twierdził, że należy do niego, gdyż położona jest na jego gruncie. W imieniu Kościoła proces przeprowadził ks. proboszcz Bronisław Matyjaszczyk. Sprawa oparła się nawet o sąd w Lipsku. Ostatecznie jednak Kundler przegrał proces.

W połowie lat 30. ubiegłego wieku przy niwelowaniu góry przed postawieniem pomnika Chrystusa Króla, wykopano bardzo dużo szkieletów ludzkich i bardzo dużo starych monet z różnych czasów historii. Fragmenty ludzkich szkieletów można odnaleźć na Górze św. Wojciecha jeszcze dzisiaj.

II

Legenda głosi, że na terenach obecnego Barcina miał miejsce akt wykupu ciała św. Wojciecha. W obecności samego księcia Bolesława Chrobrego ciało misjonarza-męczennika zostało zważone i wymienione na srebro. Prusowie zażądali od księcia Chrobrego tyle cennego kruszcu, ile ważyło ciało św. Wojciecha. Podczas ważenia zdarzył się wielki cud. Ciało świętego stało się nadzwyczajnie lekkie, dlatego do wykupienia bezcennych relikwii potrzeba było niewiele srebra.

Historyczna wymiana odbyła się na wzgórzu, które niedługo później nazwano ku czci świętego. Dla uczczenia cudu na szczycie wzniesienia postawiono również kościół pod wezwaniem św. Wojciecha.

III

Ciało św. Wojciecha transportowano z Prus wozem ciągniętym przez woły. W rejonie Barcina zwierzęta niespodziewanie zatrzymały się i żadnym sposobem nie można było zmusić ich do dalszej drogi. Ten przymusowy postój orszaku stał się okazją dla miejscowej ludności, aby oddać cześć świętej postaci. Następnego dnia kondukt mógł kontynuować swoją podróż do Gniezna.

IV

Jeszcze w drodze do Prus orszak św. Wojciecha zatrzymał się na odpoczynek w rejonie dzisiejszego Barcina, przy pagórku na prawym brzegu Noteci. W drodze powrotnej konie ciągnące wóz z ciałem męczennika poznały górę, przy której odpoczywały wcześniej. Zatrzymały się i nie chciały iść dalej. Dopiero gdy w miejscu tego przymusowego postoju postawiono krzyż, zwierzęta ruszyły się i orszak wyjechał w stronę Gniezna.


Źródło:
"Zapomniane legendy barcińskie" oprac. Katarzyna Podczaska
FORZA CUIAVIA
Inowrocław, 2010
str. 13-15.